sobota, 17 września 2016

Chapter 2.2. - List.

Po skończonym treningu akurat wracała do internatu. Musiała sprawdzić co jest grane z Amy ponieważ strasznie się o nią martwiła.
Odłożyła akurat torbę na swoje łóżko i wzięła głęboki wdech. Miała nadzieję że ją po prostu znajdzie i się dowie co się z nią działo od poprzedniego wieczora. Wyszła ze swojego pokoju i podeszła do drzwi gdzie był pokój jej przyjaciółki - Amy. Zapukała do drzwi i czekała aż ktoś otworzy. Jednak bez skutku lecz to było dla niej dziwne. Miller złapała za klamkę i popchnęła drzwi. Akurat były otwarte, dlaczego? Nie miała przede wszystkim pojęcia. Weszła do środka akurat nie zamykając drzwi , tak wyszło. Rozejrzała się po pokoju. Wszystko było na swoim miejscu - tak podejrzewała. Spojrzała na biurko, była tam jakaś koperta. Zmrużyła delikatnie oczy a następnie podeszła do niego. A kopercie było napisanie " Państwo Brown " .
- Państwo Brown ? - Spytała samą siebie cicho mrużąc oczy. Jeśli chodzi o jej rodziców, mieli inne nazwisko, mieli nazwisko Jendrov. A jej nazwisko było po wujku który jako jedyny został z tym nazwiskiem. I to było jeszcze bardziej dziwne, więc otworzyła kopertę i wyjęła list. Tam były przeprosiny, no właśnie. " Nie dam rady, nie dam rady opiekować się pańską córką, naprawdę mi przykro. Ona musi wiedzieć " - ale co wiedzieć?! Bianca otworzyła szerzej oczy a następnie zagryzła dolną wargę. Coś tu nie grało, o kogo jej chodziło? I czemu było napisane " Państwo Brown " . Z jej rozmyśleń wyrwał głos który bardzo dobrze znałam. I znowu Chad.
- To jest ten pokój zaginionej nastolatki ? - Chad nie wiedział, czemu Bianca tutaj jest. Lecz podejrzewał, że jest to przyjaciółka jej nowej znajomej.
- Tak, um.. skąd wiesz o tym? - Spytała cicho mrużąc oczy. I znowu się tutaj pojawia, to naprawdę było dziwne, ale lepiej było jej na duszy kiedy tylko go zobaczyła.
- Każdy o tym w szkole mówi. Dlatego spytałem. Idziesz się przejść? - Zaproponował dziewczynie spacer. Pomyślał, że to dobrze jej zrobi, tuż po chwili zauważył kartkę, którą trzymała.
Bianca wzięła kartkę i włożyła ją do koperty. Słysząc pytanie Chada odnośnie spaceru zastanowiła się lecz nie chciała myśleć długo.
- Za godzinę ? - Spytała i podniosła brew ku górze, no tego się jednak po nim nie spodziewała. Lecz była zdecydowana.
- Jasne. - Chad odpowiedział na jej pytanie i wrócił do siebie.
Biance nie dawał spokoju ten list. Dlatego szybko wróciła do siebie i zastanowiła się. Ponownie przeczytała list od początku do końca uważnie. Od razu coś jej tu nie grało, ale postanowiła , że się dowie co. Dlatego jedyne co jej przyszło do głowy to zadzwonienie do swojej mamy. Dlatego wzięła telefon i wpisała cyfry do wyświetlacza a kiedy zacisnęła zieloną słuchawkę przyłożyła sobie go do ucha czekając na jakiekolwiek połączenie.
- Halo ? Bianca, córeczko ? To Ty ? - Odebrała oczywiście jej mama. Uśmiechnęła się delikatnie na jej głos, dobrze ją było słyszeć.
- Cześć mamo. - Odparła , wiedziała że to ona, bo w sumie.. nie miała już żadnej córki. Bianca była ich jedynym dzieckiem.
- Córeczko.. jak dobrze Cię słyszeć - Matka bardzo tęskni za córką chociaż minęły tylko dwa dni. - jak się bawisz, jak się czujesz ?
- Dobrze, ale chciałam o czymś innym porozmawiać.. - Rzuciła zmieniając temat i spojrzała na kopertę. - Tu nie chodziło o wujka, prawda ? Z tym nazwiskiem ? - Tu nie miała nawet dowodu na to że był jakiś wujek. Nawet nie widziała jego żadnej karty z nazwiskiem czy nawet i głupiego zdjęcia. Jakiś żart , prawda ? Moja mama nie chciała jej powiedzieć, była cisza w telefonie.
- Córeczko... ja... - Nic jednak nie usłyszała, nie chciała nawet słyszeć. Wiedziała co to znaczy jej głos oraz to że przez moment była w słuchawce cisza. Wstała szybko i poszła porozmawiać z Elisabeth. Powiedziała jej wszystko, dziewczyny podejrzewały, że coś się stało. Oczywiście uzgodniły jedno - muszą znaleźć Amy, wszystkiego się dowiedzieć. Zawsze miała przed przyjaciółmi tajemnice ale że takie? Tego dziewczyny się nigdy nie spodziewały po takiej przyjaciółce jak ona. Chciała wiedzieć prawdę, a rodzice ? Biaca postanowiła się do nich nie odzywać. W tym momencie podejrzewała, że nie są jej prawdziwymi rodzicami. Lecz później musiała wrócić do pokoju by się przygotować na spacer z Chadem. Wyszła gotowa ze swojego pokoju a następnie spojrzała w lewy bok. Już czekał na nią ze swoim delikatnym uśmiechem na ustach na co go odwzajemniła. Podeszła do niego i przywitała się.
Bianca dobrze się bawiła, lecz nie wiedziała, czy to jest tylko spacer, czy to zwyczajna randka. Rozmawiali na przeróżne tematy, zjedli razem lody, wygłupiali się na fontannie. Chociaż na chwilę wtedy Miller uciekła od tematu Amy i swoich prawdziwych rodziców.
Wracali, było ciemno, gwiazdy już w sumie świeciły. Był piękny wieczór.
- No muszę przyznać że.. długo się tak dobrze nie bawiłam. - Powiedziała w pewnej ciszy Bianca i uśmiechnęła się delikatnie.
- Cieszy mnie to, naprawdę. - Dla Chada Bianca była prześliczną dziewczyną. Widać było w nim małą iskierkę. Może nawet się w niej zauroczył.
- Co szukałaś wtedy w tamtym pokoju? - Spytał tak po prostu z ciekawości. Musiał pytać, bo rzeczywiście się martwił.
Bianca zastanowiła się przez moment i wzięła głęboki oddech.
- Muszę ją znaleźć. Ona wie coś o czym ja nie. Nie wiem dlaczego od tak zniknęła. Nie spodziewałam się tego po niej. - Powiedziała zgodnie z prawdą a następnie swój wzrok przeniosła w dół. Po chwili poczuła dłonie Chada na swoich policzkach - to było naprawdę urocze, że podniosła swój wzrok żeby na niego spojrzeć.
- Pomogę Ci jeśli będziesz chciała. Możesz na mnie również polegać. - Te słowa spodobały się Biance. Była pomiędzy nimi cisza, lecz ich twarze się do siebie zbliżyły. On zabrał swoje dłonie od niej a ona delikatnie się uśmiechnęła.
- Chcesz mnie pocałować, prawda ? - Spytała kiedy była pomiędzy nami ta zwykła cisza. Jej uśmiech nadal był delikatny, lecz w pewnym momencie uśmiechnęła się szerzej.
- Tak, chyba chcę. Coś robię nie tak ? - Spytał delikatnie mrużąc brwi, jednak w pewnym momencie zagryzł dolną wargę. Nie chciał wystraszyć dziewczyny.
- Zrobisz nie tak jeśli tego nie zrobisz teraz. - Skinęła głową zgodnie z prawdą . Bianca długo nie musiała czekać, bo ich wargi szybko się złączyły w pocałunku. Kiedy tylko się od siebie oderwali spojrzała na jego oczy a potem sama go pocałowała. Nie spodziewała się, że tak szybko tutaj znajdzie faceta, ale można było jedno w niej wyczuć - była w chłopaku nieźle zauroczona.





niedziela, 11 września 2016

Chapter 1.1. - Amy.

Bianca nie mogła zapomnieć o chłopaku którego poznałam wczoraj. Miał niesamowite oczy które mogła się patrzeć po prostu godzinami. Jasną karnacje i oczywiście był strasznie przystojny. Myślała o nim leżąc na łóżku. W pewnym momencie się zlękła bo akurat zaczął dzwonić budzik. Jęknęła cicho a następnie wyłączyła go. Wstała z miejsca i poszła się ogarnąć. Kiedy tylko się ogarnęła wyszła ze swojego pokoju. Zamknęła drzwi i nałożyła na ramię swoją torbę. Wzięła głęboki wdech a następnie ruszyła. Miała nadzieję że jeszcze spotka Chada. Jednak go nie widziała w budynku co oznaczało że albo ma na później albo już jest w szkole. Zrezygnowała.
Pojawiła się w szkole coś około dziesięciu minut. Rozejrzała się po budynku szkolnym i od razu skierowała się w stronę szafek. Musiała znaleźć swoją szafkę, wszystko na spokojnie ogarnąć. Znajdując swój numerek szafki uśmiechnęła się delikatnie i otworzyła ją. Wyciągnęła z torby oczywiście książki które były mi potrzebne na pierwszą lekcje. Całą torbę oczywiście włożyła do szafki szkolnej i zamknęła ją na kluczyk.
Widząc za chwilę Elisabeth uśmiechnęła się delikatnie i podeszła do niej.
- Gotowa na pierwszą lekcje ? - Spytała uśmiechając się delikatnie w jej kierunku. Elisabeth była jej przyjaciółką, chyba najlepszą. Szczerze? Zawsze sobie pomagały i wiedziały o sobie po prostu wszystko.
- Tak, tak myślę. Widziałaś wczoraj Amy ? - Zapytała. Bianca naprawdę wyglądała jakby była czymś zamyślona. Może Amy jej się wczoraj zwierzała? Sama nie wiedziała, ale chciała się dowiedzieć ponieważ trochę się martwiła.
- Nie, nie widziałam. Coś się stało ? - Zaczęła się martwić pytaniem przyjaciółki. Czy widziała wczoraj Amy? To dobre pytanie, no nie. Miller Zawsze się martwiła o przyjaciół. Amy była jaka była ale to dobra przyjaciółka.
- Dzisiaj rano byłam u niej ale jej nie było. Wczoraj wieczorem też u niej byłam ale nikogo nie zastałam. Myślałam że coś widziałaś. - Elizabeth chyba też nic nie wiedziała na temat Amy tak samo jak brunetka. Westchnęła cicho a potem usłyszały dzwonek na lekcje.
- Nie, nie widziałam. Chodź. - Miller posłała w jej stronę ciepłe spojrzenie a następnie ruszyły w stronę sali gdzie miały pierwszą lekcje.
Po zakończonych zajęciach podeszła do swojej szafki. Schowała w niej swoje książki a kiedy tylko spojrzała w bok wystraszyła się widząc Nicole.
- Nie strasz mnie. - Rzuciła w pewnym momencie a ona się tylko zaśmiała.
- Przepraszam no.. dzisiaj jest trening, musisz przyjść. - Powiedziała rudowłosa w pewnym momencie podając Biance strój cheerleaderki.
- Co to jest ? - Zmierzyła rudowłosą przyjaciółkę wzrokiem , wiedziała że jak zwykle ona coś wymyśliła.
- Strój. Zaraz się przebież. Do zobaczenia. - Odparła i pisnęła z uśmiechem na twarzy do swojej przyjaciółki a następnie poszła do szatni się przebrać. Położyła torbę do szafki, nawet nie wiedząc że Chad jest niedaleko i właśnie do mnie podchodzi.
- Widzę że nie tylko będziemy się widzieć w szkole. - I znowu podskoczyła słysząc ten głos. Odwróciła się a kiedy tylko się odwróciła - widząc Chada - uśmiechnęła się delikatnie.
- Tak ? A ty.. co tu robisz? - Spytała w pewnym momencie i zamknęła szafkę czekając na odpowiedź swojego towarzysza.
- Jestem w szkolnej drużynie. A za chwilę sami mamy trening. Do zobaczenia. - Odparł swoim głosem i poszedł na trening. Chad cieszył się że będą trochę spędzać ze sobą czasu ale też będzię mógł ją bliżej poznać.

Nicole zawsze coś umiała wymyślić, ale Bianca w tym momencie była jej wdzięczna. Ponieważ wiedziała, że będzie widziała często Chada. Montgomery chodzi jej cały czas po głowie. Bianca ruszyła w pewnym momencie żeby się przebrać.
Trening cheerleaderek był na dworze, na boisku. Dziewczyny chciały się nacieszyć latem, potem będzie zimno, i pochmurnie. Słońce nadal świeciło a że najbardziej lubiły taką pogodę to dobrze że tak wymyślili.
Nicole podeszła do dziewczyn i widząc nawet Elisabeth zaśmiała się delikatnie.
- Zawsze coś wymyślisz prawda ? - Brunetka sierowała swoje słowa do Nicole a za chwilę zaśmiała się delikatnie.
- Tak, ja zawsze. Dobrze wiesz że zawsze chciałabym być Cheerleaderką. A tak to chociaż będzie raźniej. - Odpowiedziała rudowłosa odpowiadając na pytanie brunetki.
- Okej okej, wybaczam. - Dodała i spojrzała w jeden bok a widząc Chada - po prostu wzięła głębszy wdech. Widząc jak mi kiwa sama mu pokiwała i uśmiechnęła się. Jednak czując dłoń Elisabeth na swoim ramieniu spojrzała się na nią.
- To o niego chodzi ? - Przyjaciółka zauważyła że Bianca jest zamyślona. Domyśliła się że to musi być facet albo martwiło ją to co się dzieje z Amy. Jednak na pierwszym miejscu był facet.
- Nie.. dobra, zaczynamy. - Rzuciła do nich żeby tylko nie myśleć o nim i dziewczyny zaczęły ćwiczyć układ który przygotowała dla nich trenerka. Część Bianci albo zerkała na przystojnego Chada albo o nim myślała.



Prolog.

Wielki budynek, Sydney. Coś pięknego. To wszystko ma się przecież zmienić. Pierwsza klasa w liceum. I do tego internat, wielki internat.
Cztery przyjaciółki - Amy, Bianca , Elizabeth oraz Nicole stały przed budynkiem  i obserwowały go. Można było dostrzec, że są szczęśliwe.
Bianca szybko otrząsnęła się i stanęła przed dziewczynami.
- Widzicie.. udało się. Zaczynamy nowe życie. - Pisnęła z radością i klasnęła w dłonie.
- No... udało. - Mruknęła na to Nicole i spojrzała na brunetkę. Bianca szybko wyciągnęła dłonie w stronę dziewczyn i wszystkie weszły do budynku. Ściany korytarza były jasno brązowe u góry a na dole były ciemnobrązowe. Pokoje miały blisko, zostawiły swoje walizki a potem spotkały się wszystkie w pokoju Bianci.
- Nareszcie.. wyprowadziłyśmy się z domu. - Powiedziała zadowolona Elisabeth a następnie napiła się ze szklanki soku.
- Tak, w końcu. - Mruknęła niezadowolona Amy a następnie spojrzała w okno.
- A ty co ? Wszystko w porządku ? - Spytała Nicole mrużąc swoje brwi. Jak zawsze Amy coś się nie podobało. A ona musiała mieć te swoje humorki.
- Dziewczyno... jak myślisz co tu będziemy robiły? To jest już odpowiedzialność. Liceum, nowi ludzie. Wszystko się zmienia a ty jak zwykle podchodzisz do tego normalnie. - Dziewczyny oczywiście nie rozumiały zachowania swojej przyjaciółki. Amy szybko się wycofała i ruszyła w stronę wyjścia z pokoju Bianci. Bianca szybciej zareagowała niż zwykłe przyjaciółki i ruszyła za nią. Momentalnie wyszła z pokoju przez przypadek wpadając na mężczyznę.
Mężczyzna był oczywiście wysokim i przystojnym brunetem. Zastanowiła się przez moment co ma powiedzieć.
- Em.. przepraszam, wybacz.. Jesteś nowy? - spytała uśmiechając się niepewnie.
- Nie, no jestem na drugim roku. Chad. - przedstawił się za chwilę wyciągając dłoń. Chad oczywiście był na początku zauroczony nową poznaną dziewczyną ale szybko się otrząsnął.
- Bianca, miło poznać. - Wyciągnęła w jego kierunku dłoń a kiedy tylko Chad pocałował ją w wierzch dłoni w geście przywitania uśmiechnęła się szerzej.